Portal stworzony przez kobiety dla kobiet i o kobietach w biznesie. Piszemy o tym, co innowacyjne w dziedzinach, które nam towarzyszą w codziennym życiu.

Jak buduje się swoją markę w branży IT?

Zmiany zaczynamy od siebie, to boli najbardziej, ale podnosi poziom zrozumienia. Krystyna Pietrzykowska – dyrektor ds. projektów strategicznych w branży IT,  opowie  jak tworzyła przez lata swój personal code. Wierzy w ludzi i ich dobrą wolę. Wierzy, że bycie sobą i przestrzeganie swojego kodeksu honorowego oraz wartości tworzy markę osobistą. 

IW: Jak się buduje swoją markę?

Ze znanych mi osób tylko Pani Joanna Malinowska-Parzydło wie jak robić to dobrze. Znajomość jest jednostronna. Czyli czytałam „Jesteś marka” i tak się ‘poznałyśmy’. Doznałam wtedy olśnienia. Przepracowałam 19 lat w korporacji, wymyśliłam fantastyczne rozwiązania i nie zadbałam, w sposób świadomy o budowanie swojej marki osobistej. Jestem nieznana, nawet w mojej korporacji. Czy więc moje stanowisko dyrektorskie jest ułudą? Kłamstwem? Postanowiłam zweryfikować, co mi się udało a co nie. Czy marzenia mojego serca spełniłam? Szczęściem, przynajmniej częściowo, tak – spełniłam. Chociaż, z różnych przyczyn, utraciłam wiarę w siebie.

Ty utraciłaś wiarę w siebie?! Słyszę często, że jak nie wiadomo co zrobić lub jak zrobić to z pewnością Krysia znajdzie odpowiedź!

No właśnie! Może więc to rutyna mnie dopadła? Na szczęście przydarzają się sytuacje, które pomogły mi podnieść wiarę w siebie. Odzywają się do mnie ludzie z mojej korporacji, których wcześniej nie znałam. Odzywają się z pytaniem, czy mogliby się ze mną spotkać i skorzystać z mojego doświadczenia, bo słyszeli o mnie i uważają, że mam markę i chcą wiedzieć, jak to zrobiłam. Ja marką? Czyżbym jednak przestrzegając swoich wartości, faktycznie ją zbudowała?

Kilka dni temu na rozmowie mentoringowej koleżanka zadała mi pytanie: Krysia, czy ty zawsze wiedziałaś, jak ma wyglądać twoja rola i co chcesz osiągnąć?

Może nie zawsze obejmując nową rolę. Początek zawsze mam taki sam: miesiąc lub dwa na rozglądanie się co, gdzie i jak działa, aby wymyślić, jak to powinno wyglądać, oczywiście według mnie. Ale skoro nikt nie ma lepszego pomysłu, to mój jest najlepszy. Zuchwałe?

Kiedy byłam nastolatką, życie było proste. Relacje z ludźmi były albo w odcieniach bieli, albo czerni. Życie było proste. W wieku 21 lat zirytowana przerabianiem tego samego kawałka kodu po raz n-ty udałam się do mojego ówczesnego szefa:

– Leszek, czy ja mogłabym sama jeździć do klientów i dowiedzieć się czego potrzebują?

– Młoda, chcesz, to jedź. Ale masz jedną pensję i to tą samą.

I tak się zaczęło. Po odwiedzinach w dwóch może trzech firmach już wiedziałam, że albo ja się zmienię i zacznę dostrzegać odcienie szarości, albo nie mogę pracować z ludźmi. Lubię się rozwijać. Wybierając kierunek studiów, rozstrzygałam pomiędzy informatyką a socjologią. Wygrała Informatyka jako ta bliższa mojemu technologicznemu światopoglądowi. Ja i maszyny się rozumieliśmy. A teraz mam pracować z ludźmi, gdzie ta współpraca polega głównie, na zrozumieniu czego potrzebują?! Czułam się niepewnie. Będę musiała nawiązać relacje, utrzymać je i jeszcze w tym wszystkim być sobą. Cóż, jest wyzwanie, jest rozwój.

IW: Czy to wymagało przewartościowania twoich wartości?

Częściowo tak. Przecież teraz, zamiast palić mosty, musiałam nauczyć się je budować. Nie będę opisywać, jak zaprowadziłam notes z głównymi informacjami o osobach, z którymi przyszło mi nawiązać relacje. Dopowiem tylko, że miałam ok. 20 firm do współpracy. Byłam jedyną osobą, nie wliczając szefa, którą klienci zapraszali na wszystkie ważne firmowe celebracje. Zawsze też pamiętali o Pani Krysi w okresach świątecznych.

Było mi bardzo miło, gdy pracownicy tych firm zapraszali, abym zapoznała się z ich pracą, liniami produkcyjnymi i produktami. Co śmieszne, projektowałam dla nich np. system kadrowo-płacowy więc mogłoby mnie nie interesować co i jak robią. Ale interesowało. Wtedy też zrozumiałam, że w tym wszystkim ważni są ludzie. Że lubimy gdy inni nas „widzą”. Lubimy być dumni i zadowoleni z efektów swojej codziennej pracy.

Z taką konkluzją wkroczyłam w świat korporacji. Pełniłam różne role, często bardzo trudne. Bo trudno jest budować nowy zespół ze świadomością, że właśnie odbieram pracę innym i wpływam na ich rzeczywistość. Jednak wpierw życie dało mi to doświadczenie, jako liderowi zespołu, który oddawał pracę. Doświadczyłam wraz z zespołem głebokiej niepewności jutra, utraty stabilizacji, szeregu obaw a nawet strachu. To doświadczenie podniosło mój poziom empatii. Jasne też było dla mnie, że to nie manager wykonuje prace, ale jego sukces zależy od sukcesu zespołu a w szczególności pracujących tam ludzi, bo to oni wykonują główną pracę.

Wkroczyłam w świat zobowiązań. Dla mnie słowność wiąże się z rzetelnością i zwykłą ludzką przyzwoitością. Chwalę się też odwagą cywilną, która wspomaga mnie w byciu liderem wspierającym. Mam zmarszczki na czole i między brwiami, bo tyle razy zostałam zostawiona na lodzie przez ludzi, którzy powinni dawać mi wsparcie, że zaskoczenie i próby doszukania się most respectfull interpretation tych zachowań utrwaliły te ślady. Są jak ordery bo nie poddałam się. Utrwaliły też we mnie przekonanie, że nie chcę być przyczyną cudzych zmarszczek a odwagę należy mieć, szczególnie, jeśli uważasz się za dobrego lidera. Wymagam od innych postawy, jakiej wymagam od siebie. Zmiany zaczynam od siebie, to boli najbardziej ale podnosi poziom zrozumienia. Wierzę w ludzi i ich dobrą wolę. Wierzę, że bycie sobą i przestrzeganie swojego kodeksu honorowego oraz wartości tworzy osobistą markę.

Bohaterka i autorka artykułu to doświadczony menadżer  z udokumentowaną historią pracy w branży telekomunikacyjnej. Naturalny lider, który pasjonuje się współpracą z ludźmi, wspomaga ludzi w odkrywaniu ich talentów i wspiera ich dalszy rozwój. Pasjonują ją ludzie i technologia w ich służbie. Przez ponad 10 lat na stanowisku projektant-programista w różnych branżach pozwoliło na zbudowanie wiedzy z zakresu rozwoju oprogramowania oraz doskonalenia procesów biznesowych.Kontakt z klientami, praca jako konsultant IT w firmach zagranicznych oraz współpraca w środowisku wielokulturowym wpłynęło na rozwinięcie przywództwa przez wpływy, i pro-aktywnego rozwiązywania problemów. Ukończyła Policealne Studium Ekonomiczne w Katowicach i AGH Kraków.

No Comments Yet

Leave a Reply

Your email address will not be published.