Portal stworzony przez kobiety dla kobiet i o kobietach w biznesie. Piszemy o tym, co innowacyjne w dziedzinach, które nam towarzyszą w codziennym życiu.

Poznajcie Kasię – Maker Woman

Właśnie zakończył się projekt Marker Woman  – adresowany do kobiet wchodzących lub powracających na rynek pracy. Głównym celem projektu jest zapobieganie społecznemu oraz technologicznemu wykluczeniu kobiet poprzez nieformalną edukację w zakresie nowych technologii i rzemiosła.  W ramach projektu odbyły się 3 cykle szkoleniowe, w których wzięło udział łącznie 36 kobiet, które rozwinęły swoje projekty przy wsparciu ekipy Robisz.to i Fundacji Orange. A swoim zapałem i ciężką pracą udowodniły, że w FabLab powered by Orange wszystko jest możliwe. W 3 edycjach projektu Maker Woman powstała m.in. proteza dłoni w druku 3D, urządzenie regulujące oddech, mobilna scena teatru cieni, personalizowany plecak i inne intrygujące rozwiązania. Dziś prezentujemy jedną z uczestniczek programu. 

Kim jesteś? 

Nazywam się Katarzyna Młynarczyk. Z wykształcenia jestem aktorką lalkarką. Szkołę teatralną skończyłam w 2017 roku, ale moja przygoda stricte teatralna jeszcze się nie rozpoczęła. Mimo to mocno wierzę, że niebawem i to nastąpi. W końcu całe życie na coś czekamy, raz dłużej, raz krócej. Swój „żmudny” czas oczekiwania staram się uatrakcyjnić poprzez różne działania. Wierzę, że bycie aktywnym prowokuje nowe sytuacje, które przyciągają kolejne, co właśnie przybliża nas do tych naszych wymarzonych celów – często w sposób, jaki nigdy nie przyszedłby nam do głowy!

Jak znalazłaś się w projekcie Maker Woman? 

Do projektu Maker Woman dostałam się przypadkiem – chociaż uważam, że tak naprawdę nic nie dzieje się bez powodu. Przyjechałam do Warszawy w odwiedziny do mojej przyjaciółki i jadąc tramwajem zauważyłam reklamę promującą projekt. Ponieważ od dziecka lubiłam „majsterkować”, reklama od razu przykuła mój wzrok – zwłaszcza wzmianka o zajęciach stolarskich.

Nie sądziłam, że się dostanę. Szczerze mówiąc, nawet zapomniałam o tym, że złożyłam wniosek! Chwilę później moje życie potoczyło się tak, że postawiłam wszystko na jedną kartę i podjęłam dość spontaniczną decyzję o przeprowadzce do Warszawy. Moim głównym celem było poszukiwanie pracy w zawodzie. Jednak dzień przed samą przeprowadzką zadzwoniono do mnie z FabLabu z informacją, że przeszłam pozytywnie pierwszy etap rekrutacji i zaproszono mnie na rozmowę. Było to dla mnie dużym zaskoczeniem, aczkolwiek – nie ukrywam – bardzo miłym.

Aktorstwo, taniec z lalką – brzmi niesamowicie. Jaki miałaś pomysł na realizację tego projektu? Czy wizje się zmieniały w trakcie jego trwania? 

Taniec z lalką (śmiech) Widzę, że moje inspiracje mocno zapadają w pamięć. Ale to dobrze, bo takich artystów jak Duda Paiva warto pamiętać. Początkowym pomysłem na mój prototyp była lalka teatralna. Wraz z rozwojem projektu mój pomysł także zaczął się rozwijać. Ponieważ z założenia lalka ma mi służyć w moim projekcie teatralnym, wymyśliłam, że jej twarz ma przypominać konkretną osobę, w tym przypadku postać z filmu. Mało tego, postanowiłam wymodelować jej twarz w 3D.

Lubię wyzwania i lubię sobie nimi utrudniać życie. Nigdy wcześniej tego nie robiłam, projektowania 3D uczyłam się w FabLabie. Od zera, pokornie, małymi krokami, godzina po godzinie… I twarz powstała. Bardziej lub mniej podobna, ale na tym etapie czuje się ustysfakcjonowana. Okazało się, że modelowanie konkretnej twarzy w 3D jest strasznie czasochłonne – zwłaszcza dla kogoś, kto robi to po raz pierwszy.

Jakie masz dalsze plany w związku z projektem?

Na tym etapie projekt się zakończył, ale moja praca nie. Lalka powstaje i na pewno mi posłuży. Potrzebuję jeszcze trochę czasu, ale to nic. Ostatnie trzy miesiące utwierdziły mnie w przekonaniu, że nawet jeśli musimy zainwestować dużą ilość czasu, to jeśli coś jest stworzone przez nas samych, daje nam o wiele więcej satysfakcji.

Co dał Ci udział w projekcie Maker Woman? 

Udział w projekcie dał mi przede wszystkim ogromny warsztat. Nauczyłam się podstaw tak wielu różnych dziedzin… Nigdy w życiu nie pomyślałabym, że mogę się nimi zajmować! Na przykład zaczęłam szyć plecaki-worki. Okazało się, że siedzenie przy maszynie sprawia mi ogromną przyjemność. Może nie będzie to jakaś wielka manufaktura, ale mam zamiar swoimi małymi, polskimi rączkami realizować małe zlecenia, których – nie ukrywam, już troszkę się nazbierało.

Pokora, to coś, czego w dużej ilości dostarcza FabLab. Nie to, żebym jej nie miała – cztery i pół roku na wydziale lalkarskim bardzo uczy pokory. Jednak jeśli chce się dotrwać do wyznaczonych sobie celów i wszystko trzeba zrobić samemu – od projektu po wykonanie – to pokora i cierpliwość na pewno się wzmacniają. Oczywiście na pomoc i wsparcie fablabowiczów zawsze można liczyć, ale jednak nikt za nas niczego nie zrobi.

I powtórzę to po raz kolejny. To OGROMNA satysfakcja kiedy zrobisz coś SWOJEGO, na przykład kiedy trzymasz w dłoni wydruk 3D, nad którego projektem siedziałeś przez długi, długi czas. No i przede wszystkim LUDZIE. Podczas projektu poznałam fantastycznych, niezastąpionych ludzi. Są to osoby, które mają zajawkę, poszukują, chcą tworzyć. Inspirują siebie nawzajem, działają…

Oni po prostu CHCĄ, a pamiętajmy, że energia osób z którymi spędzamy czas udziela się i nam. A to miłe jak wszystkim się chce.

FabLab powered by Orange (ang. fabrication laboratory) to miejsce stworzone w Warszawie przez Fundację Orange i Stowarzyszenie Robisz.to. Dzięki zaawansowanym technologiom oraz wsparciu trenerów można w nim nauczyć się jak twórczo korzystać z nowych technologii, by stworzyć dosłownie wszystko.

Źrodło: www.fablabtwarda.pl

No Comments Yet

Leave a Reply

Your email address will not be published.